Przejdź do głównej zawartości

Posty

Niezbędnik podróżnika

Witam wszystkich czytelników na mniej niż miesiąc przed moim wyjazdem  :) Na wstępie bardzo chciałabym wszystkim podziękować za tak wiele ciepłych słów, które od Was usłyszałam na temat mojego bloga, ale również za nieliczne ale jednak słowa krytyki.  Jest mi niezmiernie miło i mam nadzieję, że tym osobom które miały pewne wątpliwości dotyczące spraw związanych z wyjazdem do USA choć trochę pomogłam ;) Dzisiaj dalszy ciąg przygotowań do wyjazdu.Z uwagi na to, że już za chwilę pierwsi uczestnicy Camp Leaders wyjeżdżają do Stanów postanowiłam zebrać tą całą wiedzę i dodać wpis, który w jakiś sposób pomoże nam wszystkim uniknąć sytuacji, że o czymś zapomnimy. Wpis powstaje nie tylko na podstawie moich  doświadczeń, ale także przeżyć innych. Z tego miejsca pragnę podziękować Natalii Żyle, która stworzyła plik na forum CL na temat tego co warto zabrać na camp i o czym pamiętać.  Przygotowałam listę rzeczy praktycznie niezbędnych i tych, które warto wziąć aczkolwie...

Najlepsze z najlepszych, czyli the best of :)

Oficjalnie witam wszystkich na 5 tygodni przed moim wyjazdem do USA :) W ostatnim wpisie było poważnie - papierkowa robota, którą każdy musi przejść aby móc wjechać na teren Stanów Zjednoczonych, czyli kilka słów o wizie :) Dzisiaj wyjątkowo luźny wpis, specjalnie dla tych którzy już stresują się wyjazdem. Przeszukując 80 GB moich zdjęć  i filmików ( posiadam osobny dysk zewnętrzny na to wszystko ) , które mi oraz moim kompanom z poprzednich wakacji udało się zrobić postanowiłam wybrać z nich najlepsze, najśmieszniejsze i najbardziej wpadające w pamięć. W tym poście zdecydowałam się dodać jedynie filmy, w kolejnym zamieszczę najlepsze według mnie zdjęcia z mojej 4 miesięcznej przygody :) Jak widać na filmikach życie na campie ( a przynajmniej na tym na którym miałam szczęście być ) to nie tylko praca, to także różnego rodzaju aktywności sportowe, imprezy, spotkania z pozostałymi osobami pracującymi na campie, wieczorne rozmowy czy po prostu wspólne spędzanie czasu. Są to filmiki...

Wiza :)

Tak jak pisałam w poprzednim poście, we wtorek - 1 kwietnia 2014 r. zostałam umówiona na rozmowę wizową w konsulacie USA w Krakowie. Równo o 5.00 wyruszyłam Polskim Busem do Krakowa, gdzie byłam już o 8.10. Wraz z dwoma koleżankami Pauliną i Gosią przechadzałyśmy się uliczkami Krakowa i powtarzałyśmy sobie w myślach odpowiedzi na pytania jakie mogą paść podczas rozmowy :) Jeśli chodzi o ubiór na ową rozmowę wizową, myślę ze należy ubrać się elegancko i schludnie. Ja miałam na sobie czarne spodnie, baletki, białą bluzkę i granatowy żakiet. Z moich obserwacji wynika, że pozostałe osoby były ubrane podobnie. Kolory raczej stonowane, ciemne, ubiór bardziej elegancki niż sportowy :) Tego dnia pogoda dopisywała, było słonecznie, a co najważniejsze nie padało. Rok temu kiedy czekałam na rozmowę wizową pod konsulatem na dworze było niespełna 10 stopni, a z nieba lał siarczysty deszcz. Nie udało nam się dzięki temu nawet dojść na rynek. Tym razem było inaczej :) Dla potwierdzenia dodaję dwa z...

Zakupy po amerykańsku :)

Kochani z uwagi na liczne obowiązki, zawiesiłam na małą chwilkę dodawanie wpisów. Mam nadzieję jednak, że nikt nie pomyślał, że ów blog przestał działać, nic podobnego :) Kiedy robiłam zakupy w amerykańskich sklepach od razu wiedziałam, że muszę o tym procesie opowiedzieć po powrocie :P Dlatego też postanowiłam zrobić małą dokumentację podczas wizyty w Walmarcie i oto jest wpis o zakupach po amerykańsku. W kilku wcześniejszych wpisach wspominałam już o szale zakupowym jaki dopadał nas w outletach. Dzisiaj będzie o zakupach spożywczych :) Możliwe, że niektórzy z Was słyszeli o najsłynniejszym w USA supermarkecie, w którym to amerykańskie rodziny robią zakupy. Mowa o Walmarcie, który wygląda mniej więcej tak :  lub tak : A tak wygląda ich główne logo i hasło.  Walmart to amerykańska sieć supermarketów założona w 1969 r. przez Sama Waltona. W 2010 r. zdobyła tytuł największego sprzedawcy detalicznego na świecie. Pod koniec 2008 r. Walmart zanotował czysty zysk...

I started singin', "bye-bye, miss american pie." nd singin', "this'll be the day that I die.

Długo nie mogłam zebrać się do napisania kolejnego posta. Być może spowodowane było to faktem iż jest  jest to tak jakby ostatni wpis dotyczący podróżowania. Postanowiłam jednak więcej nie zwlekać i oto jestem w poście o ostatnim dniu w SF jak i w USA. Tego dnia obudziliśmy się z myślą, że już niebawem będziemy musieli opuścić miejsce w którym się znajdujemy. Było mi podwójnie przykro ponieważ za kilkanaście godzin pożegnam się z najlepszym kompanem do podróży Farhadem. Nasze drogi miały się rozejść już kolejnego dnia ( czasu stanowego ) w Nowym Jorku. Po prawie 4 miesiącach spędzania 24h wspólnie, żal ściskał serce po trzykroć. Smutek i rozżalenie postanowiłam jednak pozostawić na kolejny dzień,a zamiast tego cieszyć się ostatnimi chwilami na owej ziemi obcej by niebawem powrócić do ojczyzny. Amerykańskie niebo również płakało, SF tego dnia przywitało nas siarczystym deszczem. Około godziny 10 opuściliśmy hotel i czekając aż pogoda się poprawi, przedpołudnie spędziliśmy na ostat...